Pomoc dla Zygmunta

Kupmy Zygmuntowi i Halinie nowe mieszkanie, by mogli godnie dożyć dni.

130006 zł z 350000 zł

37%

Pozostało: 98 dni

Wpłaciło: 3444 osób

Wpłać Teraz

Wspieraj Fundację cyklicznym przelewem!

Rozpocznij abonament
Zygmunt nie wymięka. Spłonął mu dom, a on do przodu. Jego Halina straciła wzrok i złamała nogę, mieszkają na zastępczych czternastu metrach, a on chodzi sprzedawać kwiaty. Żeby dorobić. Żeby żyć.
– No co, mam się poddać? – pyta.
Nie, Zygmuncie, jesteśmy z Tobą!
Dzięki cudownym ludziom spłacimy Twoje długi za prąd, za czynsz, za Bociana. I zbierzemy na nowe mieszkanie.

Zygmunt i Halina są razem od 25 lat. Czy się kochają? To mało powiedziane – odpowiada Zygmunt. Mieli dom, ale nie mają. Mieli życie, ale się skomplikowało. Po pożarze miasto dało im zastępczą pakamerę – czternaście metrów kwadratowych na warszawskiej Pradze. Z prysznica zrobili szafę, bo nie ma gdzie rzeczy trzymać. Kibelek jest na korytarzu wspólny dla kilku mieszkań. Jak w dziewiętnastym wieku. Mają wyro, kuchenkę, mikrofalówkę i odrapane ściany. I tylko emeryturę Haliny, bo Zygmunt całe życie pracował poza systemem. A na tej emeryturze siedzi Bocian. Firma od chwilówek.
Ze stresu i zgryzoty Halina straciła wzrok. Idąc po omacku, złamała na klatce schodowej nogę. Ma teraz w niej śruby, a co za tym idzie, jest całkowicie zdana na pomoc Zygmunta. A Zygmunt się wywiązuje. Mówi, że czasami już nie może, ale może, ciągnie ten ich czternastometrowy zaprzęg w przyszłość. I zachowuje zadziwiające poczucie humoru. Mało tego, pisze wiersze… zgadza się. Wiersze. No i chodzi sprzedawać kwiaty. Słota, chłota, czy ukrop z nieba, on stoi ptrzy tulipanach za dziesięć złotych na godzinę.

 

Zygmunt na straganie

 

No i wpadliśmy na taki pomysł, by:

  1. Spłacić im Bociana. Wzięli 3000 z hakiem, mają zwrócić 9000… tak to wygląda. Spłaciliśmy już 7. Pozostało 2 tysiące.
  2. Kupić im kawalerkę. Na Pradze. Na parterze i z centralnym ogrzewaniem. Nie dużą, skromną, ale wygodną. Powiedzmy dwa razy większą niż to, w czym mieszkają teraz. Taka kawalerka będzie kosztowała około 300 000 złotych po warszawskich cenach.

 

I teraz tak, żeby wszystko było fair… Kawalerka pozostanie własnością Fundacji Pomoc Seniorom, czyli naszej fundacji, a Zygmunt i Halina dostaną ją w użytkowanie na tyle ile będzie trzeba. Będą musieli tylko wnosić opłaty, choć i to nie w całości, zobaczy się. Takie rozwiązanie pozwoli nam zachować mieszkanie, by kiedyś w przyszłości można go było użyczyć kolejnym potrzebującym seniorom. W przeciwnym razie utracilibyśmy nad nim kontrolę i przeszłoby na spadkobierców Zygmunta lub na skarb państwa, a nie w tym rzecz. Nie po to robimy ten wysiłek.
Dziękujemy za Wasze wsparcie! Do dzieła!

Wybierz, ile chcesz wpłacić na tę zbiórkę

Wspieraj Fundację cyklicznym przelewem!

Stałe wsparcie pozwala nam planować przyszłość i optymalizować pomoc.